• Maroko Antyatlas Sidi Ifni

    Suk w Sabbayi, Maroko (MA)

    Jedliśmy śniadanie w Suerta Loca, nietanim, ale jednym z nielicznych hotelików w Sidi Ifni. Wieczorem zjadłem tajine z wielbłądzim mięsem. Smakowało zwyczajnie. Gospodarze pokazali nam mapkę okolic. Dowiedzieliśmy się, że 30km od Sidi Ifni leży wioseczka Sabbaya, kilkanaście kilometrów od drogi na Guelmim i akurat odbywa się w nim suk. Wsiedliśmy w naszego wypożyczonego logana. Po godzinie spacerowej jazdy z zatrzymywaniem się na widoki zielonego Antyatlasu (był luty), byliśmy we wiosce. To była prawdziwa wioska, ni to arabska, ni to berberyjska. Ludzie gapili się na nas ze zdziwieniem i lekko podejrzliwie. Na targowisku byli sami faceci. Handlowali chińskimi duperelami, warzywami, wszechobecną rzodkwią, miętą no i mięsem. Asfalt kończył się w Sabbayi, ale było widać, że ludzie ciągną tutaj z jeszcze większych zakamarków Antyatlasu. Pickupy stanowiły większość aut przy targowisku, było też trochę dacii, a osobny parking przeznaczony był dla…

  • Maroko

    Essaouira albo As-Sawira – port (MA)

    Po trzech dniach spędzonych w Marrakeszu wstaliśmy rano ze świtem. Wyszliśmy z walizkami pod hotel. Zaraz zatrzymała się taksówka. Dogadaliśmy się z kierowcą co do ceny. Biedak ledwo upchnął do fiata uno nasze trzy wielkie toboły. Zaraz za murami starego miasta znajduje się dworzec grand taxi. Tylko te taksówki, stare beczki-mercedesy mogą jeździć na trasach międzymiastowych. Jakiś dyspozytor skierował nas do niebieskiego merca. Poczekaliśmy dobrą godzinkę zanim do naszej trójki dosiadło się trzech Marokańczyków. Po prawie 4 godzinach byliśmy w oddalonej o 200km od Marrakeszu Essaouirze.  Essaouira powstała w połowie XVIII wieku. Założyli ją Portugalczycy i nazwali Mogador. Nad wejściem do portu zbudowali twierdzę, którą do dzisiaj można zwiedzać, a mury miasta to całkiem przyjemny spacerniak. Port żyje do dzisiaj. Spędziliśmy w nim dwa dni. Ludzi fotografuje się tutaj łatwiej niż w Marrakeszu. Tutaj lokalsi wyciągają na brzeg łódkę za pomocą niewidocznego na zdjęciu auta. Tam gdzie port, to i ryby.…

  • Uncategorized

    Marrakesz – garbarnie (MA)

    Garbarnie w Marrakeszu nie są tak znane i malownicze jak te w Fezie, baniaki z farbami są prostokątne i wypełnione mniej kolorowymi płynami. Na przykład ten pojemnik z gołębim guanem. Amoniak wnika w nozdrza i lekko pali. Garbarnie w Marrakeszu zlokalizowane są w północno-zachodniej części medyny przy Rue Bab Debbagh. Kierować należy się na bramę Bab Debbagh. Jeżeli nie chce się korzystać z pomocy miejscowych, którzy za drobną opłatą doprowadzą do garbarni, można patrzeć na innych turystów prowadzonych przez miejscowych. Jeżeli turyści ci będą mieć w ręku lub przy nosie gałązki mięty – oznacza to, że kierują się właśnie do garbarni. Ludzie pracujący w garbarniach nie chcą być fotografowani, nawet opłata niewiele daje. A pracę mają ciężką, cały dzień w silosach z guanem lub farbami. Teraz to jest nawet wygodniej, bo można mieć gumiaki, ale kiedyś? Skóra była wyżarta po krótkim czasie, a robotnik w garbarni szybko…