• Przełęcz Llogara
    Albania

    Przełęcz Llogara – wysoko jak orły

    Przełęcz Llogara to po albańsku Qafa Llogara. Leży w południowej Albanii na drodze krajowej SH8. Przełęcz leży też na dziale wodnym między Morzem Adriatyckim na północy a Morzem Jońskim na południu. Na przełęczy Llogara trudno się w pierwszej chwili zorientować, czy jeszcze jesteś na ziemi, czy już fruwasz pod błękitnym niebem południowej Albanii. Nie możesz też patrzeć pod nogi, bo niebieska woda i niebieskie niebo oszuka cię i nie pozwoli oddzielić jednego od drugiego. Zupełnie jakby gorące słońce chciało ci pomieszać zmysły, aby potem, w zdradzieckiej chwili, jak to kiedyś Ikarowi, zrobiło tobie podobny dowcip. Chluuup…. do Jońskiego. Nie wiem jak działają albańskie służby ratownicze. Pewnie bardzo spontanicznie. Chłopak z dziewczyną przyjechali ze Stanów do rodzinnego kraju. Orzeł albański na fladze ma dwie głowy. Młodzi też wiedzą, że jedna ich część jest gdzieś daleko, ale druga musi pozostać między białymi,…

  • Nie zjeżdżaj w nieznane
    Albania

    Nie zjeżdżaj w nieznane, albańskie boczne drogi!

    Nie zjeżdżaj w nieznane, albańskie boczne drogi – ale niby dlaczego? Bo jak zjedziesz, to może się zdarzyć, że nie podjedziesz z powrotem. Wycieczka z Sarandy na przełęcz Llogara. Prawie sto kilometrów. Przejechanie tej trasy zajęło nam cztery godziny. A bo to najpierw trzeba było gdzieś wydać parę euro i zatankować. Kawałek dalej kupowaliśmy byrki na śniadanie. A potem trzeba było się wykąpać w jednej z miliona zatoczek położonych zaraz przy drodze Saranda-Vlore (droga oznaczona w Albanii jako SH8). Przełęcz Llogara (1027 mnpm) (link). Droga od Sarandy jest zupełnie nowa, asfalt jest gładziutki, ale mnogość zakrętów i piękne widoki opóźniają przejazd. Bunkry na przełęczy Llogara. Zajrzyj tutaj: LINK Na przełęczy są bodajże dwie knajpki z pięknymi widokami i baraniną do konsumpcji. Szkoda że byliśmy krótko po śniadaniu i nie było jeszcze miejsca na mięcho. Chłopak żwawo nosił porcje baraniny z piekarnika do kuchni.…

  • Albania,  Bałkany

    Plaża między Ksamil a Sarandą – piękno na uboczu

    Plaże w Ksamilu odpychają parnym oddechem milionów Albańczyków. Uciekać! Czeka nas plaża między Ksamil a Sarandą. Tam jest luźno i pięknie. Połowa sierpnia. Południowe Bałkany. Plaże w Ksamilu odpychają parnym oddechem milionów Albańczyków. Łomot z barów dudni niskimi tonami. Nie wiem o czym śpiewają gwiazdy albanodisco. Mam wrażenie, że słowa tego prajęzyka każą mi wypierdalać. Rozkaz wykonuję bez wahania. Plaża między Ksamil a Sarandą – jak dojechać? Dobrze że przed wyjazdem poszperałem po forach. Na cro.pl znalazłem opis plaż pomiędzy Ksamil i Sarandą. Odległość między miejscowościami wynosi 10km. W bok odchodzą szutrowe i kamieniste drogi. Niektórymi da się przejechać zwykłą osobówką. Albańczycy przejadą wszystkimi drogami, ale ja wolałem się naszym fordem nie zapuszczać w zbyt wyboiste. Na samym końcu (albo początku – zależy jak patrzeć) Ksamil, przy drewnianej budce informacji turystycznej, skręciliśmy…

  • albania targowisko w permecie
    Albania

    Albania targowisko w Permecie – baranina, oliwa i papryka

    Albania targowisko w Permecie – małym miasteczku w południowej części kraju. Daleko od turystycznej riwiery. Prawdziwa Albania. Rano wszyscy jeszcze spali, ale ja już byłem na nogach. Ruszyłem na spacer po małym, ale non-stop gwarnym mieście. Przez kilkanaście minut celebrowałem kawę z kubeczka wielkości naparstka. Dobrze że mój litrowy kubeł do porannej kawy w Polsce tego nie widział. Albania targowisko w Permecie Albania targowisko w Permecie znajduje się w samym środku miasta. Miałem ze sobą tylko ajfona. Stwierdziłem, że tak będzie dyskretniej. Mieszkańcy Permetu nie byli niechętni do pozowania. Uprzedzałem ich, że będę robił zdjęcia. Chwilkę rozmawiałem, jeżeli to można było nazwać rozmową. Czuć było barierę językową. O ile nad morzem młodsi znali angielski, to tutaj, w Permecie, w głębi lądu, ludzie nie znali nawet włoskiego. Mimo wszystko kilka moich słów, niezgrabne tłumaczenie skąd jestem, drobne zainteresowanie towarem i bariera pękała. Nie czułem się już…

  • Gęsiobicie
    Polska

    Gęsiobicie – jak z krwi zrobić pyszną zupę czarninę

    Gęsiobicie to jeden ze starszych zwyczajów kulinarnych w Polsce. Na Pomorzu to cała celebracja dorównująca innemu wiejskiemu obyczajowi – świniobiciu. Dzisiaj mała odskocznia od południa Europy. Reportaż z Borów Tucholskich ze współczesnego gęsiobicia. Tak wygląda początek mojej ukochanej czerniny i okrasy (tylko z cząbrem!). Gęsiobice to trudna psychicznie czynność. Trzeba być naprawdę silnym, żeby pochwycić gęś, przytrzymać ją kolanami, jedną ręką chwycić za głowę, a drugą naciąć kark ostrym nożem. Potem należy trzymać gasnące zwierzę i pozwolić kapać krwi do naczynia. Krew szybko krzepnie. Dlatego rozrabia się ją z octem. Miesza się te dwa płyny dosyć energicznie, aż utworzy się specyficzny koagulat, który wytrzyma w lodówce długie tygodnie. Jak powstaje czarnina, zwana czasami czerniną? Podstawą jest rosół ugotowany na gnatach, czyli kościach z gęsi. Robi się go tradycyjnie. A więc obgotowuje się gnaty, zlewa pierwszy wywar…