• Tbilis hostel 1
    Gruzja,  Tbilisi

    Tbilisi hostel i jego tragiczny koniec

    Tbilisi hostel w centrum miasta miał być dla nas dużym ułatwieniem, ale niestety okazał się porażką… Siedzieliśmy z Raminem w jego rodzinnym domu. Jesień wchodziła pod drzwiami. Było wilgotno i zimno. Wino nie dodawało temperatury. Ziąb wchodził wszędzie, dlatego ubrałem dodatkowy sweter. Zuzia z tego samego powodu wciągnęła drugi polar. Całe szczęście, że Adelka już spała i nie skarżyła się na chłód.   Palił i żył sto lat   Dzielna dziewczynka. Miała ledwo półtora roku, ale była już zaprawiona wyjazdami. Mając cztery miesiące przemierzała już z nami oblepioną komarami pusztę. Jako sześciomiesięczny dzieciak paradowała w wózku po Stambule. Miejmy nadzieję, że teraz będzie już spała całą noc.   Ramin pochodził z małej wioski pod Sighnaghi. Co jakiś czas przyjeżdżał do domu, w którym pozostał jego przeszło dziewięćdziesięcioletni ojciec. Ponieważ staruszek leżał już stale…