• swojskie mleko
    Bałkany,  Serbia,  Stara Planina,  Topli Do

    Swojskie mleko w Topli Do. Jeszcze jest dostępne!

    Swojskie mleko to smak dzieciństwa. Wszyscy jednak żyją tutaj przeszłością, która oczywiście, jak każda przeszłość, była lepsza od obecności. – Na łąkach pod Midżorem po wojnie pasło się dziesięć tysięcy krów – wspomina Vukašin Petrović. Dzisiaj Vuk jest największym gazdą w Topli Do, ale na jego majątek, oprócz pięćdziesięciu krów, składa się też praca trójki synów. Swojskie mleko w Topli Do, zasługa Vuka Podwórko ich zapchane jest ciężkim sprzętem do zwożenia drewna. W domu na stałe mieszka tylko jeden z domowników. Reszta albo pasie krowy na hali, albo wozi buczynę do Pirotu. Albo wykonuje jeszcze jedną czynność, która stanowi o pięknie tej miejscowości, a którego bazą jest mleko. Dwa konie zwożą codziennie kany pełne białej cieczy. To prawdziwe, swojskie mleko. Wtedy któryś Petrović zabiera się za robienie sera. Pod domem, w ciemnej komórce, na sprzęcie używanym jeszcze przez dziadków. A kamień do odciskania…

  • orka konna
    Bałkany,  Serbia,  Stara Planina,  Topli Do

    Orka konna w Topli Do – Stara Planina

    Orka konna, z pewnością to już rzadki w Polsce widok. Tymczasem życie mieszkańców Topli Do to harmonia między przyrodą, porami roku i człowiekiem uzależnionym od kaprysów natury. Ziemniaki nie pryskane, bardzo smaczne W połowie kwietnia wszyscy rzucili się do sadzenia ziemniaków. Ziemia na Starej Planinie jest tłusta i intensywnie czerwona od związków żelaza. – Moi goście z Belgradu kupują ziemniaki z Topli Do, bo są bez nawozów i nie są pryskane – mówi Najda, właścicielka jednego z domków letniskowych. Z tym pryskaniem bywa różnie. Jedni pryskają, drudzy tego nie robią. Jedni nawożą gnojem, drudzy sypią sztuczny nawóz. Nie zmienia to faktu, że toplodolskie „krompiry” są bardzo smaczne. Orka konna, to jest ekologia! Jovko i Svetla przygotowują właśnie redliny pod ziemniaki. Kobieta pomaga koniowi zachować prostą linię, chociaż z daleka wydaje się, że to ona ciągnie konia, bo to ona jest przecież…