• pasterz ze starej planiny
    Bałkany,  Burek na śniadanie,  Serbia,  Topli Do

    Pasterz ze Starej Planiny. Rok przed śmiercią

    Boško, mój ulubiony pasterz ze Starej Planiny, ma osiemdziesiąt lat. Zbocze, na którym pasie kozy, jest bardzo strome, ale to właśnie z tego miejsca roztacza się najpiękniejszy widok na położoną w dole wieś. A kilka metrów wyżej widać już Midžor. W ręku trzyma štap, czyli kij, podstawowe wyposażenie pasterzy i planinarów – osób chodzących po górach. Patyk ma dwa zadania. Czasami staje się trzecią nogą, która ułatwia schodzenie ze stromych zboczy. Przydaje się też do ostrzegania węży. Pasterz stuka w wystające kamienie i z hałasem rozsuwa trawę. Dudnienie płoszy gady, które boją się ludzi i w porę czmychają. W Serbii dwa gatunki węży są naprawdę groźne: poskok i šarka. Ten pierwszy ma róg na czubku nosa i, według opowieści, wchodzi na drzewa, skąd skacze na ofiary. Bohater tego posta, Boško, pasterz ze Starej Planiny, zmarł rok po zrobieniu…

  • Serbia trąbki i Cyganie
    Bałkany,  Serbia

    Serbia trąbki i Cyganie. Witamy na świecie!

    Kolejna odsłona z mojej książki „Burek na śniadanie. Serbia dla koneserów”. Serbia trąbki i Cyganie: Najpierw krótko Kilka dni jeździłem w Pirocie z tamtejszym zespołem trębaczy. W sobotę, majowego poranka, miałem popatrzeć na serbskie wesele. Plany się zmieniły. Menedżer zespołu, Mario Pavlović, dostał telefon, że w cygańskiej dzielnicy komuś urodziło się dziecko. Brat matki zamówił z tej okazji trębaczy. Lało jak cholera, ale nikomu deszcz nie przeszkadzał. Zespół grał, okryty kurtkami, co chwilkę wylewał wodę z instrumentów. Rodzina nowego człowieka tańczyła na ulicy w najlepsze. Kobiety wpadły chyba nawet w ekstazę. Dlatego uwielbiam te Bałkany, za ten spontan, za radość życia, za muzykę na żywo przy każdej okazji. Stałem z boku, też mokłem, dłonią nakrywałem tylko obiekty, aby nie zamókł. Kolanami przyciskałem butelkę piwa, którą dał mi jakiś Rom na powitanie. Fragment książki „Burek na śniadanie” –…

  • Bałkany,  burek,  Burek na śniadanie,  Serbia

    Serbia książka Burek na śniadanie – wywiad

    Serbia książka Burek na śniadanie ukazała się nakładem Wydawnictwa Bernardinum.     Zapraszam do lektury wywiadu z moją skromną osobą w Dzienniku Bałtyckim na temat Serbii i książki „Burek na śniadanie”. LINK   Fragment wywiadu:   Serbia to dla Ciebie…? Przede wszystkim niesamowicie serdeczni ludzie. Pomocni, szczerzy. Oczywiście, jak się z nimi posiedzi trochę dłużej, to wychodzą przy okazji różne smaczki. Ale dla przybyszów są bardzo gościnni. Nie spotkałem innego kraju, gdzie od razu, na pierwszy rzut witają przyjezdnych kawą i rakiją. To może jeszcze coś więcej o tych ludziach powiedzmy. To oni są głównymi bohaterami fotografii, które zamieściłeś w książce. Łatwo zaskarbiłeś sobie ich zaufanie? W końcu nie każdy zgadza się, żeby tak po prostu zrobić mu zdjęcie. Po prostu podchodzę do człowieka, nawet jeżeli go nie znam, pytam się po serbsku czy mogę zrobić zdjęcie i po prostu je…

  • Burek na śniadanie
    Bałkany,  burek,  Burek na śniadanie,  Serbia

    Książka Burek na śniadanie -przykładowe strony

    Książka Burek na śniadanie ukazała się nakładem Wydawnictwa Bernardinum. Opis ze strony Wydawnictwa: Burek może być z mięsem, ze szpinakiem, świeżym serem, a w czasie postu – z ziemniakami. Od spodu tłusty, w ustach gorący. Popity naturalnym jogurtem daje kopa na pół dnia. Takim śniadaniem nie pogardzi żaden Serb. Największy kraj byłej Jugosławii nie ma nadmorskich plaż. Amatorzy smażalni pod słońcem nie znajdą tutaj swego miejsca, chyba że zdecydują się na piasek w którymś z naddunajskich kurortów. Amatorzy gór będą zaskoczeni Starą Planiną. Widoki jak w Bieszczadach. Wysokie, prawie dwukilometrowe góry porośnięte tylko trawą. Pomiędzy wierzchołkami przykucnęły puste wąwozy. Czasami przejdzie tamtędy pasterz z owcami. Pionowe ściany i szum kaskad. Chillout do potęgi. W Serbii ciągle słychać muzykę graną na ulicach, dla zwykłych ludzi, a nie tylko pod turystów. Folk jest ciągle żywy. Ale najwspanialsi są Serbowie. Dlaczego? Odpowiedzi poszukajcie…

  • Burek na śniadanie
    Bałkany,  burek,  Burek na śniadanie,  Serbia

    Burek na śniadanie – Serbia dla koneserów – Bałkany

    Napisałem książkę. O Serbii. Rok kończyłem zbierać materiały, pół roku pisałem. Oczywiście z przerwami. Dlatego moja aktywność na blogu była bliska temperatury zera absolutnego. Najpierw napisałem próbkę. Wysłałem w kilka miejsc. Dwa wydawnictwa zainteresowały się moją zajawką: Bezdroża i Bernardinum. Wybrałem to drugie. Proces wydawniczy trwał kolejne pół roku. W końcu książka wyszła spod prasy. Podoba mi się jej format, wielkość zdjęć, zapach i konkretna waga w ręku. Ocenę merytoryczną pozostawiam Czytelnikom. Bałkany autentyczne Opisuję w niej Serbię widzianą moimi oczami, subiektywną, wymarzoną. Dużą wagę przyłożyłem do zdjęć. Nie są to cukierkowe zdjęcia z folderów turystycznych. Nie ma tu Serbów w ludowych strojach, których nikt już nie nosi, jedynie członkowie zespołów folklorystycznych. Jest dużo o muzyce. o moich kochanych trąbkach. Jest też dużo o jedzeniu i piciu. „Burek” to książka dla miłośników Bałkanów autentycznych.…

  • pogrebna oprema
    Bałkany,  Serbia

    Bałkany pogrzeb w Serbii – fragment „Burka na śniadanie”

    Bałkany pogrzeb i karawan dostrzeżony w Pirocie.   Przedstawiam fragment mojej książki „Burek na śniadanie”. Poruszyłem w niej pewien pogrzebowy temat. Na cmentarzu W Mokrej Gorze na cmentarzu obok parkingu stoi kilka średniowiecznych grobowców bogomiłów. Słaba ciekawostka, bo na Bałkanach są skupiska stećaków o wiele liczniejsze. No ale skoro już tutaj zawitaliśmy, to grzechem byłoby nie obejrzeć i tych kilku.Kawałek dalej czwórka mężczyzn kopała grób. Zauważyli nas z daleka. Zaczęli coś krzyczeć i machać rękoma. Najpierw się wystraszyłem. Pewnie chcą opieprzyć, że tak sobie łazimy między grobami. Od razu przypomniałai się sytuacja z Marrakeszu, kiedy to chciałem zobaczyć grób marabuta, ale jedyny człowiek na cmentarzu przegonił mnie z niego z wściekłością w oczach i z francuska brzmiącymi rozkazami na ustach. Tym razem było inaczej.   – Chodźcie napić się rakii! – zawołał najgrubszy z czwórki. Spojrzałem na Daniela bezradnie, ale i z pewnym zadowoleniem.…