• Muzyka na ulicy w Sarajewie
    Bałkany,  Bośnia,  muzyka,  Sarajewo

    Muzyka na ulicy w Sarajewie. Saz to czy šargija?

    W końcu udało się! Spotkałem ulicznego grajka w bocznej uliczce sarajewskiej Baščaršiji, na Ćurčiluku małym, gdy słońce grzało już południowe werble. I wtedy do tej muzyki dołączył się pan ubrany jak z epoki. W fezie na głowie, luźnych salvarah przepasanych na pępku gajtanem. – Ha! – uradośniłem się, bo lubię grupy rekonstrukcyjne. Lubię ten odprysk dawnych czasów, gdy nie trzeba sobie wyobrażać, a można popatrzeć i nawet posłuchać. Muzyka na ulicy w Sarajewie – orientalny rodowód Pan sprawnie jeździł po strunach sazu. Nazwa tego instrumentu pochodzi od tureckiego słowa „sarki” co oznacza wschód. Skrócona wersja sazu nazywa się šargija. Saz może mieć od czterech do dwunastu strun, pierwsze służą do grania melodii, ostatnie pełnią funkcję basu. W struny uderza się kawałkiem oszlifowanej kości. Instrument jest popularny na całym Bliskim, Dalekim i co za tym idzie – Środkowym…

  • santeria kuba hawana
    Kuba

    Santeria na Kubie, byłem na prawdziwym obrzędzie!

    Santeria na Kubie nie jest martwym obrzędem!   Słyszałem, że Kubańczycy kultywują religię przodków. Ale nie przypuszczałem nawet, że zobaczę ten obrzęd na własne oczy! Na pozór wydaje się, że to tylko teatr pod turystów – ale nie – to bezsprzecznie ciągle żywa tradycja.   Santeria na Kubie – skąd się wzięła?   Tak króciutko: Hiszpanie od arabskich handlarzy kupowali niewolników z Czarnej Afryki. Statkami transportowali ich na kubańskie plantacje trzciny cukrowej. Siłą chrzcili i zakazywali pogańskich wierzeń. Oczywiście wychodził z tego miks afrykańskich i chrześcijańskich przesądów i zwyczajów. Stary bożek dostawał imię świętego i dalej pełnił swoją rolę. Eleggua, bóg domostw, zmienił się w świętego Antoniego z Padwy. Babalu Aye, bóg-uzdrowiciel, został świętym Łazarzem. Olorun, najwyższy z bogów, stworzył świat i pozostałych wszechmocnych.   Największą chyba rolę w santerii pełni przede wszystkim Pan Bieli – Obatala. To taki Jezus i jego Matka…

  • Kuba karnawał Trynidad
    Kuba,  Trinidad,  Trynidad

    Kuba karnawał w Trinidadzie. Autentyczna zabawa

    Z Hawany wydostaliśmy się taxi colectivo. Usiadłem obok kierowcy, Franek za mną. Kilka ulic dalej dosiadła się jakaś para. – Skąd jesteście? – zagadałem jak gospodarz na pokładzie taryfy. – Z „ćije” – odpowiedział młody. O kurczę, co to może być? Zebrałem pod czachą do kupy moją skąpą znajomość hiszpańskiego. Aaaa! Z Chile… Parka jechała do Trynidadu na karnawał. Impreza miała trwać podobno kilka dni. Pożałowałem od razu, że zdecydowaliśmy się przed Trynidadem na dwa dni w Playa Boca. Dwa dni później zrzucaliśmy nasze walizki u hosta przy głównej ulicy w Trynidadzie. – Tak, tak karnawał jeszcze trwa, dzisiaj w nocy przejdzie pod naszym domem – zapewniał Bambini. Kuba karnawał w Trinidadzie w połowie roku! Zdziwiłem się trochę, że karnawał trwa pod koniec czerwca. Ale nie będę rozpaczał, gdy nadarza się taka okazja. Okazało się, że cały Trinidad obchodzi…

  • Deda Ivan gra na fruli
    Serbia,  Stara Planina,  Topli Do

    Deda Ivan gra na fruli. Wieczór w Topli Do

    Deda Ivan gra na fruli – czyli o tym, co można robić w wsi daleko odsuniętej od cywilizacji – u podnóża najwyższego szczytu w serbskiej części Starej Planiny. Deda Ivan ma przeszło dziewięćdziesiątkę. Wieczorem, gdy ciemność oblewa najpierw Topli Do, a potem najwyższe szczyty Starej Planiny, z malutkiego domku w górnej części wsi wydobywa się wesoły dźwięk jego piszczałki. Mieszkańcy Topli Do mówią na ten prosty instrument „frula”. Syn dedy Ivana, Peda, wyciąga na stół bogactwo jego gospodarstwa. Chodzi głównie o rakiję i ser owczy. Koncert idzie pełną parą. Chociaż muzyka jest wspaniała, szybko zabieramy się za konsumpcję smakołyków. Peda całe życie grał na akordeonie. Nawet w wojsku. Potem dorabiał na weselach. Deda Ivan gra na fruli za dnia, ale uwielbia także czytać. Głównie książki o zdrowiu i leczeniu. Stara Planina obfituje w zioła, a Deda…

  • emir kusturica
    Bałkany,  Jugosławia,  Serbia

    Emir Kusturica – wiem skąd się wziął! Ko to tamo peva?

    Emir Kusturica nie był pierwszym twórcą jugosłowiańskich filmów drogi. Za takiego należy uważać Slobodana Sijana. Nie chodzi mi tutaj o miejsce urodzin, ale przede wszystkim o źródło jego twórczości. Chociaż miejsce narodzin też oczywiście ma w hego przypadku duże znaczenie.Niedawno obejrzałem jugosłowiański film „Ko to tamo peva?” z 1980 roku w reżyserii Slobodana Sijana (Filmweb). To typowy, tragikomiczny film drogi. Akcja dzieje się w Serbii podczas II wojny. Do Belgradu jedzie autobus, którego właścicielem jest niejaki Krstic. Podczas przejazdu serbskimi polnymi drogami zbiera mieszaninę społeczeństwa. Każdy z pasażerów jest oczywiście oryginałem. Każdy jest trochę świrem. W filmie pojawia się superancka muzyka w wykonaniu dwójki Cyganów. Dlatego warto też przyjrzeć się muzycznej stronie dzieła. W miarę rozwoju akcji, przecierałem oczy ze zdumienia. Toż ten film jest archetypem dla przyszłych filmów…