• Serbia trąbki i Cyganie
    Bałkany,  Serbia

    Serbia trąbki i Cyganie. Witamy na świecie!

    Kolejna odsłona z mojej książki „Burek na śniadanie. Serbia dla koneserów”. Serbia trąbki i Cyganie: Najpierw krótko Kilka dni jeździłem w Pirocie z tamtejszym zespołem trębaczy. W sobotę, majowego poranka, miałem popatrzeć na serbskie wesele. Plany się zmieniły. Menedżer zespołu, Mario Pavlović, dostał telefon, że w cygańskiej dzielnicy komuś urodziło się dziecko. Brat matki zamówił z tej okazji trębaczy. Lało jak cholera, ale nikomu deszcz nie przeszkadzał. Zespół grał, okryty kurtkami, co chwilkę wylewał wodę z instrumentów. Rodzina nowego człowieka tańczyła na ulicy w najlepsze. Kobiety wpadły chyba nawet w ekstazę. Dlatego uwielbiam te Bałkany, za ten spontan, za radość życia, za muzykę na żywo przy każdej okazji. Stałem z boku, też mokłem, dłonią nakrywałem tylko obiekty, aby nie zamókł. Kolanami przyciskałem butelkę piwa, którą dał mi jakiś Rom na powitanie. Fragment książki „Burek na śniadanie” –…

  • Pitao sam malog puža
    Bałkany,  Burek na śniadanie,  folk,  Serbia

    Pitao sam malog puža – śpiewał Bajramović

    „Pitao sam malog puža” – to tytuł słynnej piosenki romskiego muzyka z Niszu. O co chodzi w tym utworze? – Spytałem się kiedyś małego ślimaka, czy mi sprzeda swój dom. A od kiedy mi są potrzebne pieniądze? – odpowiedział ślimak. Słowa piosenki legendy cygańskiej muzyki serbskiej Šabana Bajramovića traktują o tym, jak ważny jest dom rodzinny i grono rodziny oraz przyjaciół. Dlatego piosenkarz nie chce pozbywać się tych rzeczy i zamieniać na coś tak ulotnego jak pieniądze. Chłopaki z zespołu Pirotski Trubaci Sase Pavlovica na filmiku siedzą w świetlicy wiejskiej w Polskej Rzanie pod Pirotem. Ćwiczą „Pitao sam malog puža” – wielki przebój Šabana Bajramovića. Muzycy szykują się na festiwal w Guczy. Piosenka jest skomplikowana melodycznie, powolna, bardzo jazzowa, trudna też w odbiorze. Jednak Sasa Pavlović jest mistrzem trąbki. Siedzi na krześle od niechcenia,…

  • gucza festiwal w kolorze
    Serbia

    Gucza festiwal w kolorze – reportaż z Serbii

    Gucza festiwal w kolorze – dzisiaj pokazuję o co chodzi właściwie w tym festiwalu. Bo to nie tylko rozkosz muzyczna dla miłośników bałkańskich trąbek. To także możliwość spróbowania serbskiego jedzenia, kupienia pamiątek i zawarcia mnóstwa przyjaźni. A powyżej: ni to słodycz, ni to ozdoba. W każdym bądź razie symbol serbskiego straganiarstwa i odpustowości. Pierwotnie chłopcy dawali te serduszka swoim dziewczynom. Dodawali też niekiedy napis „volim te” – kocham cię. Wtedy to były pierniczki, teraz to są podróbki z gipsu. O Guczy pisałem też w TYM poście. Jak ktoś zagra, drugi zatańczy. W Guczy to normalne, że na dźwięk trąbki festiwalowicze ruszają w tany. Nie no … ta pani przesadziła … koszulka z Cecą w Guczy … Ceca to taka serbska Doda, ale chyba jeszcze bardziej popularna, potrafi śpiewać i duuużo przeszła, ot chociażby miłość z serbskim oficerem z wojny o Bośnię. Nazywa…

  • gucza
    Bałkany,  Guča festiwal,  Serbia

    Gucza – zobacz fantastyczny czarno-biały reportaż z festiwalu

    Gucza (po serbsku Guča) w połowie sierpnia staje się stolicą świata trębaczy. Nie ma poza Serbią drugiego takiego festiwalu jak Dragacevski Sabor Trubaca. W tym roku zatrzymałem się w Gučy na dłużej, co nie znaczy, że na całość festiwalu. Ten w 2010 trwał aż 10 dni, bo był jubileuszowy, już 50-ty. Jechało nas siedmiu. W jednym aucie ja z Antosiem i dwójką chrześniaków. W drugim kuzyn Piotr z żoną i córką. Z kuzynem umówiliśmy się na granicy serbsko-węgierskiej. Była 13.00. Pod Gučę dojechaliśmy o zmroku, krótko po 20.00. Najpierw było jednak 200 kilometrów autostrady E75, kilka płatnych odcinków, za które wyszło coś około 40 złotych. Na początku Belgradu śmignęliśmy na obwodnicę i później drogą E763 (22) w stronę Lazarevaca i Cacaka. Szukamy polanki Już przed tą ostatnią miejscowością zaczęliśmy się rozglądać za noclegiem. A plan na Serbię był tylko jeden: śpimy w namiotach.…